Zbyt często ufamy instytucjom, ten konstrukt społeczny nie powinien zastąpić intuicji i zdrowego rozsądku. Mówią nam co jeść, w co wierzyć, a co odrzucić lub stygmatyzować. Próbkę mieliśmy 6 lat temu. Powrót do samodzielnego myślenia byłby rozsądny. Za chwilę wejdzie wyższy poziom, będzie mutować i szybko z butlera może stać się twoim efendi – szkolisz go na swoim smartfonie. Tutaj bez intuicji się nie wybronisz.
I trust God – people I check
Omnipotentny jest tylko jeden
Ciekawe, hermetyczne kręgi wracają do dumbfonów – opposites attract.
Kiedyś ludzie cenili wolność, kosztem życia nawet.
Teraz wygoda i złudne poczucie bezpieczeństwa, zapakowane i sprzedane tak, abyś sam o nie prosił.
Z niebytu wyłaniamy cząstki, efemeryczne możliwości przełamujemy do realnej rzeczywistości.
A to jedynie tip of the iceberg tego co kiedyś potrafiliśmy.
Back to the blue-print: tego sobie można życzyć i o to prosić.
Teoria Darwina w kuluarach od dawna się nie broni, pozostał jedynie przekaz, którym karmią nas jak gęsi na fuagra.
Są rzeczy o których w mitach i przekazach dowiesz się więcej prawdy niż na dzisiejszej Akademii.
Zasoby biblioteki aleksandryjskiej na zawsze już pozostaną niedostępne, ale ‚coś’ jest pod Watykanem i w kilku innych miejscach.
Myśliciele minionych epok nie tak tworzyli Akademie. Były one miejscem wolnej wiedzy, gdzie każdy mógł wyrazić swój pogląd, dyskutować, polemizować.
Dopiero industrializacja zamieniła je w maszynki do produkcji modeli na zamówienie.
Kwestionuj i podważaj wszystko, nic nie jest oczywiste.
Mądrość nie szuka poklasku, pławienie się w nim pozostawmy celebrytom. Są oni jak meteory, te mniejsze szybko się wypalają, te na tyle duże, aby zetknąć się z powierzchnią wypalają dziury w materii bardziej znaczącej – Twojej głowie.
Ja wiem, że to kosztuje czas, żeby myśleć – ale warto.
Nazywają nas masami – fizyka temu przeczy.
To my przełamujemy funkcję prawopodobieństwa każdą jednostkową decyzją. Bez nas nie byłoby świata, którym tak przyjemnie się rządzi.
Tylko,… czy aby o to chodzi?…
![]()
Tutaj środek zimy, a ja już wypatruję kiedy pierwsze tulipany przebiją się w donicach. Posadzone późną jesienią każdego roku wlewają radość w moje serce.
Tak niewiele trzeba nam – zaczynam się powtarzać.
Kilka lat temu zaczęłam mocno sadzić cebulki, zainspirowana Lindą Vater i Clausem Dalby – poziom ogrodnictwa beyond my reach – ale aspirować wiadomo w jakim kierunku. Szukam inspiracji, nie kalki 1:1. Tak jest we wszystkim poniekąd, pływamy w jednym basenie informacji – wszystko już kiedyś było, nikt nie wymyśli koła na nowo.
Moim tulipanom tymczasem niespieszno. Ale w okolicach dnia kobiet z pewnością pokażą się na powierzchni i już od tego wczesnego momentu będą mnie radować każdego dnia. Dla mnie ich sezon jest długi, aż do końca maja będą mnie cieszyć.











